Strona główna
Rusza proces policjantów oskarżonych w sprawie Krzysztofa Olewnika PDF Drukuj Email

Źródło: WP.PL

Po raz pierwszy prokuratura oficjalnie podważa wersję porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika ustaloną przez sąd w 2007 roku. "Prowadzący śledztwo mają wiedzę i świadomość, że ustalony (...) przebieg zdarzeń nie jest przebiegiem rzeczywistym" - fragment aktu oskarżenia przeciwko policjantom, którzy nie uratowali Krzysztofa przed śmiercią ujawnia portal tvn24.pl W środę ruszył ich proces. Jak przyznał pełnomocnik ojca Krzysztofa Olewnika, słowa, które usłyszał w sądzie od jednego z policjantów, były zaskakujące.

W Sądzie Okręgowym w Płocku prokurator Jarosław Paluch ma odczytał akt oskarżenia przeciwko Remigiuszowi M. i Maciejowi L. - byłym policjantom, którzy w latach 2001-2003 mieli za zadanie odnaleźć Krzysztofa Olewnika.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zarzuciła im niedopełnienie obowiązków (co naraziło uprowadzonego na utratę życia), utrudnianie śledztwa oraz narażenie życia Olewnika. Dodatkowo oskarżeni są o niszczenie podsłuchów.

Przełom ws. Olewnika?



W uzasadnieniu oskarżenia prokuratorzy z Gdańska podważyli wyrok oraz ustalenia płockiego sądu z 2007 roku, który skazał porywaczy i zabójców Krzysztofa. "(...) Aktualnie prowadzący śledztwo mają wiedzę i świadomość, że ustalony przez Sąd Okręgowy w Płocku przebieg zdarzeń nie jest przebiegiem rzeczywistym" - czytamy.

Dodatkowo prokuratorzy ocenili, że "wątpliwa" jest wersja porwania Krzysztofa w nocy z 26 na 27 października 2001 roku z jego domu w Drobinie. "(...) Wersja zdarzeń dotyczących uprowadzenia Krzysztofa Olewnika i następnie jego zabójstwa, wynikająca z wyroku Sądu Okręgowego w Płocku, a oparta głównie na wyjaśnieniach Artura Rechula, Irenusza Piotrowskiego i Sławomira Kościuka (część skazanych za porwanie i zabójstwo, którzy składali wyjaśnienia – przyp. red.), jest w wielu aspektach wątpliwa". Dodają, że jedynie niektóre elementy mogą być prawdziwe. Jednak szczególnie niewiarygodny jest przebieg zdarzeń z nocy zaginięcia Krzysztofa Olewnika".

Prokuratorzy przyznali również, że w nocy zniknięcia Krzysztofa musiało dojść do innego przestępstwa. "Zdaniem prokuratorów PA w Gdańsku uprawniona jest teza, że na zdarzenia związane z zaginięciem pokrzywdzonego w nocy z 26 na 27 października 2001 roku w Drobinie nałożyło się inne zdarzenie o kryminalnym charakterze" - czytamy w uzasadnieniu aktu oskarżenia.

Oskarżeni nie przyznają się do winy

Remigiusz M. i Maciej L. nie przyznają się do winy. Zarzuty, które postawiła im gdańska prokuratura apelacyjna, zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat trzech i przedawniają się w sierpniu 2014 r.

Obaj oskarżeni stawili się w sądzie wraz z obrońcami. Odmówili odpowiedzi na pytania prokuratury i oskarżyciela posiłkowego, którym jest Włodzimierz Olewnik .

Przed rozpoczęciem rozprawy obrońca oskarżonych mecenas Jolanta Turczynowicz-Kieryłło oceniła w rozmowie z dziennikarzami, że akt oskarżenia przeciwko policjantom jest nierzetelny.

Prokurator Jarosław Paluch oświadczył z kolei, że materiał dowodowy zebrany w sprawie dawał jednoznaczne podstawy do oskarżenia funkcjonariuszy.

Pełnomocnik Włodzimierza Olewnika: słowa Remigiusza M. pozytywnie mnie zaskoczyły

Po środowej rozprawie, pełnomocnik Włodzimierza Olewnika, mecenas Bogdan Borkowski, mówił w rozmowie z Wirtualną Polską, że jest pozytywnie zaskoczony słowami Remigiusza M., które usłyszał w czasie przerwy na korytarzu. -

 

Podczas krótkiej rozmowy powiedział mi, że jego zdaniem "ława oskarżonych jest za krótka". Tłumaczył, że odpowiedzialnych za niedopełnienie obowiązków ws. śledztwa dotyczącego Krzysztofa, w tym prokuratorów, jest znacznie więcej Mec. Bogdan Borkowski

Podczas krótkiej rozmowy powiedział mi, że jego zdaniem "ława oskarżonych jest za krótka". Tłumaczył, że odpowiedzialnych za niedopełnienie obowiązków ws. śledztwa dotyczącego Krzysztofa, w tym prokuratorów, jest znacznie więcej - mówił w rozmowie z WP.PL mec. Borkowski.

Mec. Borkowski akcentował, że zgadza się z opinią Remigiusza M. - O tym, że osób, których opieszałość i brak kompetencji, doprowadziły w efekcie do śmierci Krzysztofa, jest więcej, mówi się od dawna. Całą listę zaniechań i ludzi za nie odpowiedzialnych wskazywała w końcowym raporcie chociażby sejmowa komisja badająca kulisy porwania i śmierci Krzysztofa - mówi pełnomocnik Włodzimierza Olewnika. Dodał, że istotną informacją byłoby wskazanie przez Remigiusza M. osób, które jego zdaniem również były współodpowiedzialne za niedopełnienie obowiązków ws. śledztwa.

Remigiusz M. to szef grupy operacyjno-dochodzeniowej z mazowieckiej komendy policji w Radomiu, która od października 2001 r. do sierpnia 2004 r. badała sprawę porwania Krzysztofa Olewnika; Maciej L. to funkcjonariusz policji z Płocka, który pracował w tej samej grupie.

Jak wcześniej mówił przewodniczący II wydziału karnego płockiego sądu okręgowego sędzia Dariusz Wysocki, proces Remigiusza M. i Macieja L. potrwa co najmniej do połowy października - wyznaczono 35 terminów rozpraw i ponad 79 świadków do przesłuchania, ale ich liczba będzie zapewne większa.

W grudniu 2012 r. gdańska prokuratura apelacyjna oskarżyła Remigiusza M. i Macieja L. o liczne zaniedbania, w tym o to, że w lipcu 2003 r. w Warszawie nienależycie zabezpieczyli miejsce przekazania okupu porywaczom Krzysztofa Olewnika. Obu funkcjonariuszom śledczy zarzucili m.in., że przedwcześnie i bezzasadnie odstąpili od obserwacji miejsca przekazania okupu, a później nie przeprowadzili natychmiastowych jego oględzin, co mogło doprowadzić do utraty śladów kryminalistycznych.

Prokuratorzy postawili też policjantom zarzut, że w 2001 r. nie przesłuchali osoby mogącej pomóc sporządzić portret pamięciowy szefa grupy porywaczy - Wojciecha Franiewskiego - który kupił telefon komórkowy służący potem porywaczom do kontaktu z rodziną Olewników. Obaj funkcjonariusze mieli także zbyt późno i niedokładnie zbadać połączenia telefoniczne wykonane w lipcu 2003 r. z aparatu używanego przez porywaczy do kontaktu z rodziną Olewników - według śledczych rzetelnie przeprowadzona analiza mogła doprowadzić policję m.in. do Franiewskiego.

Ponadto śledczy zarzucili Remigiuszowi M. i Maciejowi L. pochopne zniszczenie nagrań rozmów telefonicznych wykonanych z podsłuchów założonych w czasie śledztwa. Były to rozmowy ze sprawcami porwania prowadzone przez rodzinę Olewników oraz ówczesnego przyjaciela Krzysztofa Olewnika - Jacka K., któremu w innym śledztwie gdańska prokuratura apelacyjna postawiła zarzut udziału w grupie przestępczej planującej porwanie Olewnika oraz współudziału w jego uprowadzeniu i przetrzymywaniu.

Akt oskarżenia wobec Remigiusza M. i Macieja L. trafił początkowo do Sądu Rejonowego w Płocku. Na jego wniosek Sąd Apelacyjny w Warszawie z uwagi na wagę i zawiłość sprawy przekazał ją do Sądu Okręgowego w Płocku.

W lutym podczas posiedzenia z udziałem stron sąd uznał, że dla sprawnego przeprowadzenia procesu, konieczne jest uzupełnienie uzasadnienia aktu oskarżenia przez gdańską prokuraturę apelacyjną. Chodziło min. o wskazanie faktów i okoliczności, którym zaprzeczają policjanci w swej obronie, a także wskazanie świadków zaprzeczających wyjaśnieniom oskarżonych oraz świadków potwierdzających tezy obrony. W marcu - już po częściowym uzupełnieniu przez śledczych uzasadnienia aktu oskarżenia - sąd wyznaczył termin rozpoczęcia procesu i kolejnych rozpraw.

W 2011 r. Remigiusz M. i Maciej L. złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wskazując na nieprawidłowości w toczącym się przeciwko nim śledztwie oraz na przewlekłość tego postępowania. Skargi te zostały przez trybunał zarejestrowane.

Porwanie i śmierć Krzysztofa Olewnika

Według pierwotnej wersji Krzysztof Olewnik został uprowadzony ze swego domu w Drobinie (Mazowieckie) w nocy z 26 na 27 październiku 2001 r., po przyjęciu z udziałem m.in. płockich policjantów. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców okupu, został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan. Odnaleziono je w 2006 r., a w 2010 r. po ekshumacji na cmentarzu w Płocku i badaniach genetycznych ostatecznie potwierdzono tożsamość Krzysztofa Olewnika.

W sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika w październiku 2007 r. na ławie oskarżonych płockiego sądu okręgowego zasiadło w sumie 11 osób. W marcu 2008 r. sąd skazał dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika - na kary dożywotniego więzienia. Ośmioro innych oskarżonych otrzymało kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Trzech sprawców porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika popełniło samobójstwa w zakładach karnych w Olsztynie i Płocku: Franiewski jeszcze przed procesem w 2007 r., a po ogłoszeniu wyroku - Kościuk w 2008 r. i Pazik w 2009 r.

(msz, neska, bart)

Źródło: wp.pl

 

Informujemy, że niniejsza strona wykorzystuje technologię "cookies" (tzw. "ciasteczka"). Aby dowiedzieć się o tym więcej, zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

EU Cookie Directive Module Information